Prowadzenie Facebooka nic nie kosztuje i każdy to może robić.

czyli fakty i mity social media #2

To moje dwa ulubione mity – że każdy umie w fejsbuki, bo “wystarczy tam mieć konto i tyle”, a drugi powiązany niejako, to ten, że “bycie na fejsbuku nic nie kosztuje”. No przecież kurde wiadomka, c’nie? Cóż i kosztuje i nie każdy, ale jedna rzecz naraz.

Po pierwsze – każdy może, bo każdy kiedyś zaczynał.

Generalnie nikt nie rodzi się z wiedzą z tego co i jak na facebooku. Czy chodzi o częste chodzenie na szkolenie? Cóż no nie bardzo. Szkolenia są dobre jeśli faktycznie czegoś trzeba i można się nauczyć, a chodzi głównie o podstawową wiedzę jak działa facebook lub jak tworzy się kampanie reklamowe.
Dobrym porównaniem jest warsztat samochodowy – jak wygląda samochód każdy wie, ale nie każdy wie co to znaczy, że się panewka obróciła na korbowodzie. Ja wiem, bo to miałem… Bolało. Z działaniami (zarówno płatne jak i bezpłatne) w mediach społecznościowych jest podobnie.

Podstawowe rzeczy może zrobić praktycznie każdy – wymiana koła, żarówki, zatankowanie auta, nalanie płynów czy oleju. Z tym każdy ma zazwyczaj luz. Problem stanowi wymiana filtrów, naprawy większe i mniejsze. Wydaje się to albo dziecinnie proste, albo skomplikowane jak origami smoka japońskiego. Ta pierwsza grupa w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że trzeba jednak poprosić specjalistę, druga grupa ma tę świadomość od początku. I to jest tak – może oczywiście sam grzebać w silniku, ale czy to ma sens i czy się opłaca.

Możesz zrobić kurs na mechanika samochodowego, pewnie są jakieś kursy. I na początek wiedzę masz, a co dalej? Na zdecydowanej większości szkoleń z naprawy samochodów – a także social media, powiedzą Ci jak działa silnik (algorytm), co to jest koło dwumasowe (Ads Editor), jak działa sprzęgło i zmienna faza rozrządu (Facebook for Business) itd. Skąd czerpać wiedzę o tym jak zrobić piękny samochód (reklamę) nikt Ci nie wytłumaczy (od tego są inne kursy), ani nikt Ci nie powie jaki kolor tapicerki i lakieru (jaka treść) pasuje do Twojego auta (wizerunku firmy) itd. Tę wiedzę zdobywa się w ramach doświadczenia, kreatywności i odwagi.

Powtarzam pierwszą tezę – każdy może to fakt, ale czy zrobi to dobrze? Może każdy działać na FB, ale musi gdzieś zdobyć wiedzę, a potem doświadczenie.

Nie można robić tego z doskoku. Wyobraź sobie, że jesteś właściciele hotelu na Bahamach, fajnie co nie? A w między czasie przed hotelem masz warsztat samochodowy (to jest świetna metafora i jej się trzymam). Czy uważasz, że lepiej będzie wyglądał warsztat, w którym niszczeją auta, bo ty lub twój pracownik bywają tam “w międzyczasie”? Czy może jednak fajniej jak zakład przed hotelem byłby czyściutki, a w środku pracowało kilku ludzi i stały piękne luksusowe auta? Cóż ta pierwsza wizja to rezultat przeświadczenia, że mediami i fejsbukiem można zająć się w wolnej chwili, to drugie to obsługa social media, przez firmy takie jak choćby moja lub przez własnego pracownika oddelegowanego do tych zadań. Oczywiście można mieć garaż i samemu o niego dbać, ale to nie będzie już warsztat, a jedynie parking dla aut. Rozumiesz?
Przykłady – każdy się zna na facebooku – przynosi życie, są to właściciele, którzy na fanpagach wyładowują frustrację na niezadowolonych klientach, albo fanapage istniejących firm, które leżą zapomniane i albo stają się farmą dla hejterów, albo sugerują, że firma umarła razem z tym fanapagem.

Miało być krótko wyszło jak zawsze, więc o drugim micie w następnym wpisie.

Share This

Share this post with your friends!