SEO w praktyce

marketing, www0 comments

W poprzednim wpisie opisałem czym SEO w zasadzie jest i dlaczego ono istnieje. Jakby Ci to umknęło to tu masz linka → Co to jest SEO?. Jeśli podstawy mamy z głowy, to pora zacząć rozprawiać się z praktycznym podejściem do tematu.

W tym wpisie omówię kwestię platform, indeksowania, SEO i SEM, a także kwestię wyboru CMSa. Następny wpis dotyczyć będzie konkretnych działań na stronie. Zakończymy tę serie wpisów tekstem, w którym opiszę jak można legalnie i w zgodzie z regulaminem Google wpłynąć na lepsze wyniki strony w wyszukiwarce za darmo.

Co to jest wyszukiwarka i dlaczego Google?

Jak zaczynałem stawiać pierwsze kroki w internecie, znalezienie poszukiwanej informacji nie sprowadzało się wpisania słowa kluczowego lub frazy w okienko Google. Mało powiedzieć, że wtedy Google w Polsce było jedynie wzmianką w CD-Action (kupowałem tylko dla gier chyba). Była Altavista, Ask, wyszukiwarki oparte o silniki innych np. onetowska lub na Yahoo. Potem przyszło Google i ich zjadło.

Skąd wzięła się hegemonia gugla? Najprościej rzecz ujmując – stworzyli wyszukiwarkę na nowo, dosłownie. Kiedy wszyscy mówili, że dotychczasowe metody czesania sieci są ok, Google wymyśliło zasady na nowo. Samolot z papieru każdy umie zrobić, ale oni wymyślili odrzutowiec. Po pierwsze co widzisz na stronie google.com po wejściu? Nic. Tylko logo i okienko wyszukiwania. Do tej pory nadal nie można tam wykupić reklamy! Dopiero wyniki wyszukiwania dostarczają nam powierzchnię reklamową, ale żadnej więcej zbędnej treści.

Do tego należy dodać szybkość wyszukiwania i skuteczność – algorytm korzysta z wiedzy na nasz temat (przeglądane strony, poprzednie wyszukiwania, nagrania z naszych telefonów – tak Google nas podsłuchuje, ale zgodziliśmy się na to instalując ich aplikacje itd.). W przeciwieństwie do starych algorytmów, ta wyszukiwarka lepiej “trafia” w to co akurat ja chciałbym znaleźć.

Tylko Google?

Nie i trochę w zasadzie tak. Na chwilę obecną mamy jeszcze kilku graczy na rynku wyszukiwarek (liczących się) to Bing! od Microsoftu i Yandex (na rynek rosyjski), powoli swoją drogę wypracowuje DuckDuckGo! (anonimowa alternatywa Google). Jednak jeśli nie obracasz się w rejonie rosyjskojęzycznym, to w zasadzie interesować Cię powinno przede wszystkim Google, a dopiero później ktokolwiek inny.

Zgłaszanie strony do Google.

Tutaj nie dzieje się magia. Istnieje duża szansa, że Twoja strona “sama” w końcu znajdzie się w indeksie Google, ale można to przyśpieszyć i samemu napisać do firmy z Mountain View “Hej hej wujku G! Zobacz zrobiłem nową stronę!” i dostaniesz cukierka szybciej. Dopiero pomyślałem, że niktórzy mogliby tak zrobić naprawdę… Więc lepiej – zlecając zrobienie strony komuś zapytaj czy zgłosi stronę do indeksowania do Google, jak nie to niech to zrobi :). Możesz zrobić też to samodzielnie, wchodząc i postępując zgodnie ze wskazówkami na ten adres.

CMS? HTML? CSS?

Tutaj zaczynają się pewne schody. Strony teoretycznie powstają w tym samym języku niezależnie od kraju, ale języków jest kilka. Metod powstania strony jest kilkadziesiąt.

Zdecydowana większość stron www, powstaje w oparciu o WordPress – takie oprogramowanie. Łatwe w obsłudze, łatwo się edytuje, dość szybko stawia się stronę i ma pierdyliard przeróżnych wtyczek. No i co najważniejsze w kontekście tego tekstu – jest bardzo SEO-friendly (w sensie, że to dobrze). Kod strony napisanej w WP jest bardzo czytelny, z ładną strukturą, wyraźnymi elementami ważnymi dla robotów (szczegółowo opiszę w nastepnym wpisie).

Najlepsze strony powstają na czystym HTMLu lub Bootstrapie. Mają to co WP plus potrafią być szybsze. Do wyboru też będą drupale, joomle itp., albo najgorsze zmory – autorskie cmsy (temat na osobny wpis). To w jakiej technologii powstanie Twoja strona zależy od Ciebie, jeśli Ci na tym zależy. Czasami klient chce stronę na WP, czasami na bootcie itp. Robie się jak klient chce, albo jak nic nie mówi, robię tak, żeby było dobrze. Jeśli nie chcesz wpędzić się w kozi róg zapytaj autora strony “w czym” zrobi stronę. Uciekaj jak usłyszysz Joomla lub autorski CMS – dwa diabelstwa.

Joomla jest preferowana przez część webmasterów (dawne określenie na ludzi od stron), ale po stworzeniu przeszło setki witryn, mogę jedynie postawić oczy w słup – nie wiem dlaczego ktokolwiek chce używać tego paździerza.

Autorskie CMSy to takie potworki. Nadrzędne hasło przy sprzedaży tego systemu to “jest to nasze autorskie rozwiązanie, które stale rozwijamy i apgrejdujemy. W przeciwieństwie do popularnego wordpressa nie będzie pani/pan tak narażona na ataki“. Co za gów… bzdura! Z przykrością stwierdzam autorski cms to największa siermięga i największe dno estetyczne z jakim się spotkasz. Ani to praktyczne, ani użyteczne, ani logiczne, ani nic. Kończy się na tym, że sam nic nie zrobisz ponad to co dostajesz. Ostatnio miałem klientkę ze stroną na autorskim CMSie, wywaliłem to do kosza i zrobiłem od nowa po kimś, bo szybciej i taniej. Klient wreszcie ma to co chciał, a ewentualny następca po mnie dostanie uniwersalną stronę z ładnym backendem.

Podsumowanie

  • Gotową stronę trzeba zgłosić Google, to przyśpiesza jej pojawienie się w indeksie.
  • Na rynku są inne przeglądarki, ale używa ich mniej niż 5% ludzi na świecie, więc naprawdę skup się na początku na Google.
  • Język, a jakim powstanie Twoja strona nie ma znaczenia. Dobry fotograf zrobi piękne zdjęcie słoikiem ogórków konserwowych, tak samo ze stroną. Nie mniej, z mojego doświadczenia wynika, że najpopularniejsze i najlepsze rozwiązania to te oparte o Bootstrap lub WordPress.

Share This

Share this post with your friends!